30 DNI DO ZDROWEGO ŻYCIA DZIEŃ 17 i 18

MÓJ SPOSÓB NA ŻYCIE, ZDROWIE I WITALNOŚĆ KAŻDEGO DNIA

Dzień 17, 18

#30DniDoZdrowegoZycia

Czuję się bardzo dobrze. Minął  17 i 18 dzień oczyszczania, a ja myślę, że już osiągnęłam swój cel, który wyznaczyłam sobie na dzień trzydziesty. Mam dużo zapału do działania, mam więcej siły do biegania po schodach na czwarte piętro. Jakoś tak więcej we mnie wigoru i pozytywnych myśli. Wiecie co? Moje dobre samopoczucie popchnęło mnie ostatnio do bardzo ważnych postanowień w życiu. Otóż postanowiłam w końcu być ważna dla siebie. Zmieniłam kierunek myślenia z “chcę pomagać ludziom”, na kierunek: “chcę pomóc w pierwszej kolejności sobie i swojej rodzinie”. Jeśli ja będę szczęśliwa, wypoczęta, postawię ważne dla mnie granice i będę robiła rzeczy, które kocham, wówczas szczęśliwa będzie moja rodzina, która potrzebuje dobrej energii w domu, żeby nabierać właściwych wartości w życiu. A ludzie? Zapytasz co z ludźmi? Z chęcią będę inspiracją dla innych, z chęcią podam rękę tym, którzy podejmują  ryzyko otworzenia się na nowe jakości w życiu, ale nie mam już miejsca w swoim życiu na wiecznych pesymistów, ludzi szukających wymówek, oraz tych, którzy mają ciasne horyzonty. U mnie oczyszczone jelita spowodowały, że  mózg i emocje zapragnęły oczyszczenia. Teraz czuję się dobrze i w zgodzie ze sobą. Mam wrażenie, że oczyściło się więcej obszarów z których toksyczności nie zdawałam sobie sprawy.

Postanowiłam Was nie zanudzać potrawami, które są nieco monotonne w moim jadłospisie. Jak wiecie, polotu wielkiego w nich nie ma, ze względu na ograniczony czas, który mogę spędzić w kuchni. Za to bardzo dużo przepisów znajdziecie w grupie wsparcia dla osób przechodzących program. Chciałabym, żeby  ten dziennik przyniósł Wam inspirację do zmian, więc delikatnie zmieniam kierunek. Przez kolejne 14 dni, będę  pisała więcej o produktach, które można używać do programu #30DniDoZdrowegoZycia. Ja nie używałam wszystkich, ponieważ nie miałam potrzeby jak np. #6210 kontrola łaknienia, czy #2618 wspomaganie metabolizmu. Dzisiaj napiszę Wam co mi w duszy gra i jakie mam przemyślenia. Następny post będzie o shake’ach.

Coraz więcej badań naukowych mówi o tym, że biologicznie jesteśmy zaprogramowani na 100 do 150 lat życia. Taki mamy potencjał jako gatunek. Niestety w naszym życiu pojawia się wiele czynników (w wielu przypadkach wyborów), które powodują, że nasz wiek przeżywalności drastycznie maleje. Jeśli spojrzysz na pokolenie naszych rodziców, to wiek ten sięga średnio 70/80 lat. Obserwując życie nas i naszych dzieci mogę się spodziewać, że przeżywalność naszych pokoleń jeszcze zmaleje. Stres w którym żyjemy, tempo życia, dostęp do produktów spożywczych i pielęgnacyjnych nafaszerowanych chemią, wysoko przetworzona żywność, cukier dodawany wręcz do wszystkiego o czym pomyślę, notoryczne niedosypianie, słodycze, napoje gazowane, zakwaszanie organizmu, powietrze, coraz większy pęd do zażywania leków na każdą drobną przypadłość, jak choćby ból głowy, magiczne tabletki na odchudzanie i wiele innych. Mogłabym tak długo wyliczać. To wszystko i jeszcze dużo więcej czynników powodują osłabienie naszego organizmu, a co za tym idzie spadek koncentracji, apatię, zmęczenie, brak chęci, złe samopoczucie, migreny, bóle stawów, choroby te lekkie jak przeziębienia po te ciężkie jak depresje i zawały serca itp. Zaczynamy źle czuć się ze sobą, zaczynamy być agresywni do innych, nie mamy siły być uważni i serdeczni dla rodziny, partnera, dzieci. Za tym idzie obojętność, ciche dni lub na odwrót bardzo agresywne rozwiązywanie konfliktów. Idąc dalej po nitce do kłębka wpadamy w: obojętność, zdrady, alkohol, narkotyki. W łagodniejszej wersji wychodzimy z domu wytrzepać stres na fitnesie, siłowni. Wiem, że to co napisałam ma bardzo agresywny oddźwięk, ale zatrzymajmy się na chwilę, popatrzmy na siebie, bliskich, przyjaciół, dalszych znajomych. Zróbmy sobie bilans. Co widzimy w tych czasach? Nie zastanawia Cię skąd tyle rozwodów, konfliktów międzyludzkich? Według mnie, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, wręcz ten fakt bagatelizujemy, jest zdrowe, dobrze zbilansowane odżywianie, sen, odpoczynek, właściwa regeneracja oraz picie  dużej ilości płynów. Te trzy elementy mogą utrzymać nas w dobrej kondycji, zdrowiu i równowadze psychicznej na wiele lat, choć szybkie życie konsumpcyjne oraz powietrze nam nie sprzyja.

Nasze życie jednak wygląda inaczej. Przytoczę tutaj kilka jakże prawdziwych obrazów.

Student, świetny egzemplarz do pokazania pierwszych drastycznych efektów zapomnienia o tym, co w życiu jest najważniejsze, czyli o zdrowiu. Będąc młodymi studentami dewastujemy swój organizm do granic wytrzymałości. Zarwane noce, stres przed sesjami, częste imprezy, alkohol, niedospanie. Jednak najgorsze, co zauważyłam u studentów to absolutnie naganne spożywanie posiłków: brak śniadania, obiad minimalistyczny lub żywność wysoko przetworzona, red bull, coca- cola, kawa  w ilościach przekraczających zdrowy rozsądek, słodycze jako zapychacz zamiast pełnowartościowego pożywienia. To wszystko prowadzi do efektów zgoła odmiennych, niż chcielibyśmy osiągnąć. Mamy problemy z cerą, problemy z koncentracją i zapamiętywaniem, rozdrażnienie i rozkojarzenie. No dobrze, ale pójdźmy dalej. Po tak świetnym wykształceniu, przychodzi jeszcze wspanialsza propozycja pracy. Zaczynamy nowy, jak nam się wydaje lepszy etap życia. Już zarabiamy, pniemy się po stopniach kariery i…

Bardzo często, bo nie mogę napisać, że zawsze kolejny raz w życiu zapominamy o sobie. Mamy bardzo ważny projekt w pracy, temat nie cierpiący zwłoki. Zarywamy noce, bierzemy odpowiedzialność za cudze rzeczy a nawet życie, jemy w pośpiechu (często to co przypadkiem wpadnie nam w ręce), pracujemy do granic wytrzymałości i zdrowego rozsądku. Łapiemy migreny, rozdrażnienie, jesteśmy coraz bardziej nerwowi, agresywni, pretensjonalni, bezwzględni. Tracimy kontrolę nad sobą, czasem, zdrowiem. Życie nas przerasta. To co zarobiliśmy biegnąc za sukcesem, domem, autem, podróżami, zachciankami, wydajemy na psychologów, sesje oddechowe, sesje relaksacyjne, masaże, warsztaty duchowe, lekarstwa. No istny kołowrotek. A gdyby tak się zatrzymać i ponownie zrobić bilans? W jakim jesteś miejscu? Jak wygląda Twoje życie, ciało, zdrowie, psychika w wieku 40 lat? Może czas coś zmienić.

Jeszcze z innej beczki. Młoda mama. Noo… niby powinna się zdrowo odżywiać, w końcu karmi swoje potomstwo i powinna mieć siłę, dobry pokarm oraz wigor do pląsania pomiędzy dzieckiem, kuchnią a pralką. A tu co? Klops.

Widzę kobietę z podbitymi oczami. Niedospaną, niedożywioną, rozdrażnioną, płaczliwą, niestabilną emocjonalnie, na granicy wyczerpania, często o kubku porannej kawy do 16.00.  W wózku maleństwo, a pod pachą kolejne. Stres? Nieee…przecież macierzyństwo jest najlepszym prezentem, który mogła otrzymać od życia. Niedospanie? No co Ty. Przecież nic nie robi. Cały dzień siedzi w domu. Pewnie bawi się pilotem od telewizora. Pomyślisz, że ma czas na gotowanie i robienie posiłków. No teoretycznie czas może by znalazła, ale zarwane noce, nakładające się na siebie przemęczenie, obowiązki i zmartwienia kiedy dzieci są chore, nie pomagają jej być super energetyczną babką, pełną polotu i wigoru. Zmęczona mama, łapie w rękę kawę, na śniadanie zjada resztki po dzieciach itd. Kolejny bilans. Na którym miejscu jesteś w tej roli? No, na którym? Głośno do Ciebie krzyczę. A jeszcze partner i obowiązki małżeńskie. No na którym jesteś miejscu? Co możesz zrobić żeby to zmienić? Od jakich kilku prostych rzeczy zacząć? Co może wzmocnić Twoje ciało? Dam Ci na to odpowiedź, bo sama jestem rodzicem: woda, dobry pokarm dla ciała, odpoczynek, ustawienie granic i priorytetów. I nie mów mi, że to nie możliwe. To Twoje życie, to Ty stawiasz granice i szanujesz bądź nie szanujesz siebie. Godzisz się bądź nie na takie warunki. Czy szanujesz siebie i swoje potrzeby w związku? Czy jesteście partnerami? Czy godzisz się na zostanie kurą domowa, gdy mąż rozwija swoje talenty? Czy na pewno musisz rezygnować z siebie i życia zawodowego? Jak ustawiasz priorytety? Jak ustawiłaś granice i wspólne dzielenie obowiązków i przyjemności w domu?

Będę do Was pisała teraz o odżywianiu i wzmacnianiu ciała. Ale na moich stronach znajdziecie wiele inspiracji do wzmacniania siebie w stanach zmęczenia i osłabienia psychicznego, jak również wzmocnieniu poczucia wartości, poprzez zadbanie o wizerunek. Będę też inspiracją dla Ciebie do budowania przyszłości finansowej na własnych warunkach. Kobieta też potrafi zarabiać i robi to doskonale łącząc dom, dzieci, partnera i pasje. Ty też możesz.

ZADBAJ O SIEBIE. JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZYM OGNIWEM TEGO ŁAŃCUCHA.

Do zobaczenia niebawem.

 


Jeśli chcesz wiedzieć więcej lub dołączyć do programu, a może pracować z nami i zostać konsultantem skontaktuj się ze mną 

WIĘCEJ INFORMACJI:


Katarzyna Sporysz

Konsultant Przedsiębiorca Arbonne

Kosmetyczka/ wizażystka/masażystka

Trener fitness twarzy